Epizod I doczekał się dwóch gier, lecz po premierze Ataku Klonów nie wyszła żadna gra bazująca na filmie. Powstała za to gra Clone Wars, której akcja rozpoczyna się wraz z początkiem bitwy o Geonosis. Gra została wydana na wszystkie stacjonarne konsole obecnej generacji i stworzona została przez studio Pandemic (jak się później okazało odpowiedzialne także za inne gry z uniwersum Star Wars – Battlefronty).
Główną częścią gry jest oczywiście kampania, w której odwiedzimy planety ogarnięte niszczycielskim konfliktem, gdzie będziemy mogli latać, jeździć pojazdami, a także pieszo zamieniać droidy w "spare parts". W grze wcielamy się w trzy postacie – Mace’a Windu, Anakina Skywalkera lub jego mistrza, Obi-Wana Kenobiego. Czas zacząć wojnę!

Pierwsza misja ukazuje przygotowania do wielkiej akcji ratunkowej na Geonosis – setki myśliwców Delta-7 zjawiają się na orbicie Geonosis wraz z krążownikami Acclamator. Grafika jak na PS2 (grałem na tej platformie – nie wiem jak jest na innych) wygląda słabo. Klony/droidy to jedynie bitmapy w beznadziejnej rozdzielczości, które z daleka nie rażą, ale gdy jeździmy pojazdem wyglądają beznadziejnie - morze takich samych dwuwymiarowych białych "cośów" przypominających klony razi, i to bardzo. Mała rozdzielczość powoduje małą ilość detali, a refleksy świetlne też nie stoją na wysokim poziomie. Na szczęście pojazdów i bitmap…tzn. żołnierzy jest dużo i zadyma na polu bitwy jest pierwszej klasy. Dźwięk jak przystało na grę Star Wars jest doskonały. Wystrzały, wybuchy i dźwięki silników brzmią świetnie – nagrane zostały w DPL II. Muzyce też nie można nic zarzucić, chociaż utworów jest stosunkowo mało.
Co do samej rozgrywki. Niestety nie jest najlepiej, ale nie jest też źle. Misje chodzone są bardzo słabe, ruchy Jedi nudne, pozbawione gracji i finezji. Cel tych zadań ogranicza się do przejścia mapy i rozwalenia czegoś, zabijając każdego kogo się spotka. Gdy jednak wsiadamy do pojazdu sytuacja się polepsza – możliwość postrzelania do Hailfire Droidów i innych maszyn sprawia dużą przyjemność, a całość jest wyjątkowo dynamiczna. Tutaj zadania są bardziej zróżnicowane – musimy ochraniać konwoje, pojazdy, niszczyć jednostki wroga, ścigać zwiadowców itp. W grze możemy także sterować Gunshipem – ten element w mojej opinii jest najlepszy – co oznacza np. niszczenie statków Unii Technologicznej, bronienie baz naziemnych przed nieprzyjacielem, a trzeba przyznać, że to wszystko daje dużą frajdę. A podczas przelotu przez kanion, pod ostrzałem wieżyczek na skałach, strzelanie do pojazdów CIS na długo zapada w pamięć. Bardzo ładnie wyglądają animowane cut-scenki, chociaż postacie nie są idealnie wymodelowane (szczególnie słabo wypada Yoda), ale już myśliwce lub planety wyglądają doskonale - szkoda tylko, że głosy pod filmowych bohaterów nie podkładali aktorzy grający w filmie. Całość brzmi więc nie najlepiej.
Niestety fabuła może i jest ciekawa, ale zupełnie nie pasuje do Star Wars. Na końcu każdej mapy mamy bossa – ogromny pojazd, który trzeba zniszczyć jednym statkiem – w rzeczywistości niemożliwe, tutaj na porządku dziennym. Gra także pozostaje w sprzeczności z Expanded Universe. Np. w trzy miesiące po bitwie o Geonosis już odpieramy atak Separatystów na Kashyyyk…ale przecież oni zaatakowali ich ponad dwa lata później! Jeśli jesteśmy przy planetach – trochę ich jest. Geonosis, Kashyyyk, Raxus Prime, Thule – światy są zróżnicowane i pomimo słabego poziomu grafiki wyglądają całkiem ciekawie. Ciekawym nawiązaniem do EU jest jednak Projekt Dark Reaper – ostateczny boss gry, którego jako Anakin musimy zniszczyć podczas misji na Thule - w chronologii Clone Wars był ten projekt CIS zaznaczony, ale gra jest jedynym źródłem bliższych informacji o nim. Całość dopełnia świetny tryb mutliplayer, który daje możliwość gry do 4 osób i zapewnia świetną zabawę.

Reasumując Clone Wars jest ciekawą grą, która zapewnia dobrą zabawę na kilka godzin. Niestety, to dosyć mało, ale jeśli mamy kogoś z kim możemy grać, a także drugiego pada, możemy dodać do tego kilka dodatkowych godzin. Obecnie jednak istnieje wiele innych, ciekawszych gier ze Star Wars. Więc jeśli chcecie powalczyć w Wojnach Klonów, polecam sięgnąć choćby po Battlefronty, a w CW zagrać tylko w celach zapoznawczych.
Opisy planet
 | Geonosis:
Klimat tego świata jest ciepły i niezbyt przyjazny. Czerwone skały, pustynie z ruchomymi piaskami, naturalne mosty i iglice zdobią krajobraz. Erozja wietrzna powoduje powstawanie niebezpiecznych szczelin. |
 | Księżyc Kashyyyka:
Satelita orbitujący wokół Kashyyyka jest pokryty nieprzebytym lasem. Z powodu innego klimatu, drzewa wroshyr pokrywające powierzchnie nie są tak ogromne jak na Kashyyyku. W zaroślach księżyca czyha wielu łowców, przez co powierzchnia nie jest bezpiecznym miejscem. Zamieszkiwana jest przez małą kolonię Wookiech, którzy przylecieli tu z głównej planety systemu. |
 | Raxus Prime:
Gorąca, trująca atmosfera złożona z toksycznych gazów i dymów pochodzących z pustyni. Toksyczna mgła ogranicza widoczność na powierzchni planety. Ziemie planety są zbieraniną warstw odpadów i pyłu, który osiadał na nich przez eony. Wszystko to powoduje, że duże statki mogą lądować i startować, niezauważone przez powierzchniowych obserwatorów. |
 | Rhen Var:
Świat sopli i lodowych gór. Rhen Var jest zamarzniętym pustkowiem. Przed wieloma tysiącleciami był to istny raj, lecz kataklizm atmosferyczny spustoszył ekosystem planety. Powierzchnia planety to głównie lodowe pustkowia, tundra i ogromne góry. Pod lodem kryją się starożytne monumenty Jedi. |
 | Thule:
Suchy i jałowy świat, stale nawiedzany przez kolorowe pioruny i burze wiatrowe. Skalne klify i wzgórza rozpościerają się na horyzoncie. Wysokie iglice, zwęglone od piorunów, kryją w sobie bioluminescencyjne mchy. |
 | Księżyc Thule:
Asteroida pokryta kraterami i tunelami. Nie posiada atmosfery i klimatu. |
Ocena
Plusy:
+ chaos bitewny
+ muzyka
+ misje latane
Minusy:
- grafika
- misje chodzone
- naciągana fabuła
Grafika: 5/10
Dźwięk: 9/10
Grywalność: 6/10
OGÓLNIE: 6/10
Recenzja: TheMichal
Korekta: Jedi Nadiru Radena
Opublikowane: 2007-02-01 [ Wróć ] |